Zupa o barrrdzo intensywnym kolorze.
I złożonym smaku.
Magenta rulez!
Burak rulez!

Przygotowania:
2-3 średnie marchewki: obrać, pokroić
3 kwaśne jabłka - pokroić
2 badyle selera naciowego - pokroić
3-4 średnie buraki - obrać, pokroić
1 dużą cebulę - pokroić
2 ząbki czosnku - obrać, posiekać / wycisnąć
kawałek imibiru (ma wyjść łyżeczka) - posiekać
Działania właściwe:
w dużym garnku podgrzewamy oliwę (albo inny olej), tak ze dwie łyżki
dodajemy cebulę, marchewkę i seler
podduszamy 5 minut na średnim ogniu
dodajemy czosnek, jabłka, imbir
dodajemy niepełną szklankę białego wina albo cydru (miałam domowy :))
dodajemy po łyżeczce gałki i kolendry
dodajemy po pół łyżeczki soli i pieprzu
dusimy 3 minuty
dodajemy buraki oraz 6 szklanek bulionu warzywnego
mieszamy i zostawiamy na małym ogniu na 30 minut
(można potem jeszcze zmniejszyć ognień i dać kilka minut dłużej popyrkać)
blendujemy do gładkości (uwaga! jeśli pryska, to plami!)
ewentualnie można rozrzedzić winem albo wywarem warzywnym
można też dosłodzić łyżką cukru (ksylitolu?)
Można podać ze śmietaną sojową i orzechami włoskimi, jeśli ktoś ma. I chce.
Źródło: Vegan Food Magazine
poniedziałek, 11 listopada 2013
Zupa z buraków, jabłek, marchewek i cydru
czwartek, 31 października 2013
Sos z mango
Trafiło mi się mango. Dojrzałe, słodkie, pachnące, przecenione :) Zrobiłam z niego sos - nadał się do pieczonych frytek z patata. I do knedli ze śliwkami. Do wielu różnych rzeczy by się nadał.
1 mango - obrane, wybrane łyżką, nożem do naczynia
1/2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki gęstego mleka kokosowego
(łyżka słodkiego sosu z chilli - nie dodałam, bom bezpaprykowa)
łyżka brązowego cukru (albo ksylitolu na przykład)
1 większy ząbek czosnku (rozdrobniony)
1/2 łyżki soku z cytryny
szczypta kurkumy (może nie dosłownie szczypana ta szczypta - bo się palce zażółcą)
szczypta suszonego chilli (nie dodałam - jw.; dorzuciłam trochę pieprzu)
Potraktować blenderem.
I tyle.
poniedziałek, 28 października 2013
Pilaw z jaglanki z orzechami, morelami i żurawiną
Danie armeńskie - po przeróbkach... To znaczy, oryginał miał w składzie kuskus. I migdały. I masło. I porzeczki. W każdym razie na ciepło (niekoniecznie gorąco) jest pyszny. Taki... zrównoważony. Ale równie dobrze nadaje się dobrze na danie prowiantowe.
Działania wstępne (można wykonać zawczasu):
- garnek postawić na ogniu, rozgrzać, wrzucić kaszę jaglaną, podprażyć (potrząsać i pilnować, żeby nie przypalić, wystarczy, żeby zaczęła ładnie pachnieć); przesypać do naczynka-przechowalni
- w tymże garnku uprażyć posiekane nieco orzechy (laskowe, migdały, nerkowce - co komu pasuje); odłożyć na bok
- posiekać cebulę, i suszone morele (ewentualnie morele namoczyć, jeśli kamienne)
- zagotować wodę w imbryku
Działania właściwe:
- w garnku podgrzać trochę łagodnego tłuszczu (w oryginalnym przepisie - masła, można dać winogronowy, kokosowy byłby wyczuwalny, ale mógłby pasować)
- zeszklić cebulę
- dodać żurawinę (dodałam suszoną, następnym razem będzie mrożona! albo mrożone porzeczki, jeśli namierzę), sól i pieprz
- dobrze wymieszać, podgrzewać przez kilka minut
- dodać cukier (albo inny słód), suszoną bazylię, sok z cytryny, orzechy
- gotować chwilę
- zalać wrzątkiem, doprowadzić z powrotem do wrzenia
- wsypać kaszę
- wymieszać, przykryć, pozwolić pyrkać na malutkim ogniu przez kwadrans
- odkryć, pomieszać, ewentualnie pogotować jeszcze z 10 minut
- zdjąć z ognia, odstawić przykryte - niech tak poczeka
Punktów się nazbierało, ale to naprawdę banał. Podaję jeszcze składniki z ilościami (pewnie na jakieś cztery osoby):
1 szklanka kaszy
1/2 szklanki siekanych orzechów
2 łyżki tłuszczu
1 średnia cebula
1 szklanka porzeczek albo żurawiny
12 suszonych moreli
1 łyżeczka soli
1/4 łyżeczki mielonego pieprzu
2 łyżeczki cukru
1/4 łyżeczki suszonej bazylii
1/2 łyżeczki soku z cytryny
2 szklanki wody (czyli widać, że proporcje wody do kaszy to 2:1)
Inspiracja: Laura kelley, The silk road gourmet
sobota, 26 października 2013
Kruszak czekoladowy z amarantusa i sezamu
Kruche - ekstremalnie.
Bardzo ładnie komponuje się z popołudniową kawą.
Czarrrrna kawa, czekoladowa zagryzka.
Jak sezon przyjdzie, będzie można posypać tym lody.
Rozpuszczamy w rondelku na małym ogniu:
- 30 g czarnej czekolady
- łyżkę miodu
- łyżkę ksylitolu
- 50 g oleju kokosowego (albo masła, jeśli ktoś chce/woli/lubi/może)
Dosypujemy
- 50 g zmielonego sezamu (albo niezmielonego, tak czy inaczej, można najpierw krótko uprażyć)
- 30 - 40 g ekspandowanego amarantusa
Przekładamy do foremki (12 x 22 albo innej, co tam kto ma). Z formy silikonowej wychodzi łatwo. Tradycyjną lepiej czymś wyłożyć.
Wersja A: wstawić do lodówki na kilka godzin (lub na noc).
Wersja B: piec przez ok. 15 minut (potem wyjąc z pieca, ostudzić w formie - i wstawić do lodówki, niekoniecznie na tak długo).
Inspiracja Sowa.
niedziela, 22 września 2013
Linki
Skoro to ma być notes i dla mnie, wrzucę kilka linków do przepisów, z których często korzystam.
Smakoterapia:
Chlebek jaglany 1
Chlebek jaglany 2
Zupa mocy
Pitoplacki
Naleśniki
Roladki z bakłażana z orzechami
CoockBlog
Ciasto z amarantusem, kokosem i morelami
Grzyby w oliwie
Wyroiły się nam grzyby... Masa prawdziwków w lesie. Nie ma rady. Trzeba zbierać. A potem przetwarzać, bo ile można zjeść na bieżąco?
Część poszła do suszenia (i część części została potem zmielona na proszek).
Część się zamroziła
Część jakoś tak, powiedzmy, tradycyjnie zamarynowała w zalewie octowej.
A część zrobiłam w oliwie. Na sposób włoski - według przepisu Antonio Carluccia.
Najpierw trzeba grzyby przebrać, oczyścić, z grubsza pokroić.
W garnku zagotować ocet winny z wodą (2:1), dodać szczyptę soli, szczyptę cukru, pieprz w ziarnach, liść laurowy, czosnek.
Wrzucić do tego grzyby i przegotować około 12-15 minut.
Grzyby wyłowić i zostawić do obeschnięcia. To potrwa ze 3-4 godziny.
Teraz bierzemy wysterylizowany słoik.
Wlewamy trochę oliwy.
Wkładamy grzyby - dolewając oliwy wg potrzeby.
Mieszamy/utrząsamy, żeby wszystkie grzyby zostały przykryte oliwą.
Zamykamy szczelnie.
Według Carluccia grzyby wytrzymają (nieotwierane) przez 2 miesiące, a po otwarciu trzeba je zużyć w 3-4 dni.
PS
Proporcje na kilogram grzybów:
1 litr octu z białego wina
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
2 ząbki czosnku
oliwa
½ łyżeczki ziaren pieprzu
1 liść laurowy
1 kg grzybów leśnych
środa, 18 września 2013
Ruskie placki
Ruski pieróg nie jest zły. Nadzienie ruskiego pieroga nie jest złe. Nawet jak jest przerobione na bezmleczne. Nawet jak nie wyląduje w pierogach.
ugotować ziemniaki
jeszcze ciepłe utłuc z tofu (pół na pół)
dodać soli, pieprzu
dodać podsmażonej cebuli
wymieszać
Do tej masy dosypałam trochę mąki ziemniaczanej. Wymieszałam. Przełożyłam na silikon.
Rozpłaszczenie papki do grubości ok. pół centymetra wymagało użycia mokrej łyżki.
Rozpłaszczyłam. Uformowałam jakiś czworokąt. I wpakowałam na ok. pół godziny do nagrzanego pieca.
Pod koniec pieczenia można obrócić do góry nogami i dosuszyć spód.
Czworokąt po ostudzeniu nadaje się do pokrojenia w małe czworokąty.