Zastrzeżenie - to nie blog kuchenno parapoetycki. To tylko zapiski z moich prób kuchennych. Próba, essai, esej? Tylko przyziemniej. Raz bardziej, raz mniej. Czas płynie, mijają pory roku, a u mnie w kuchni walczy potrzeba trzymania się tego, co sprawdzone z wolą eksploracji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieczenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 października 2015

Batoniki energetyczne

Może trochę karma dla sikorek. Może trochę pasza dla królika. Ale przede wszystkim dobry energetyczny batonik. Spora dowolność, jeśli chodzi o składniki - jakie komu pasują orzechy i suszone owoce. Nie kruszy się, można zabrać ze sobą. Na rower albo inną wycieczkę. Tik-tak, tik-tak, niektórzy ścigają się z zegarkiem. A do tego trzeba energii!


Memłamy dojrzałe banany (1½ szklanki) - blenderem albo inną metodą.

Dodajemy mieszankę suchaczy:
  • ½ szklanki pestek dyni
  • ¾ szklanki suszonych owoców
  • 2 szklanki płatków owsianych
  • ½ szklanki mielonego siemienia lnianego
  • ½ szklanki pestek słonecznika
  • ½ szklanki np. siekanych migdałów
  • ½ szklanki np. siekanych pekanów
  • szczyptę cynamonu i soli
Mieszamy. Robimy placek na blasze. Ugniatamy. 
Pieczemy 20-25 minut w 170 st. C.
Studzimy. Kroimy.





piątek, 13 marca 2015

Szkockie makaroniki

Dostałam szkocką książkę kucharską. Myślałam, że wewnątrz nie znajdę nic ciekawego, tylko haggisy i inne straszydła. A tymczasem trafiły się i makaroniki. Oczywiście bezglutenowe (chociaż z niezłą dawką cukru). Zamieniłam tylko migdały na orzechy laskowe (bo miałam).



do miski wrzucić:
szklankę migdałów (albo innych orzechów)
3/4 szklanki cukru

dodać białko 1 jaja (chyba że jajko małe, to może trzeba będzie dodać więcej gluta)
pół łyżeczki ekstraktu z wanilii

wymieszać

lepić kuleczki wielkości orzecha włoskiego (łatwiej mokrymi rękami)

położyć na blasze (można na silikonie, można na papierze ryżowym)

posmarować wodą

na wierzch każdej z kuleczek położyć obrany migdał (albo inny orzech - u mnie: włoski)
lekko przycisnąć

piec w 200 st. C około 15 minut



Z wierzchu twardnieją, wewnątrz zachowują lekką miękkość. Słodko i orzechowo. Pierwsza szkocka przygoda kulinarna zaliczona pozytywnie :) Czyli odtąd będę wychwalać nie tylko MOOC-e w uniwersytecie Edynburga.

niedziela, 30 listopada 2014

Ciasto jabłkowo-jaglane z sokowirówki

Szarlotka minimalistyczna.

Bez glutenu, tłuszczu, mleka, jajek, może być bez cukru.



Przepis domaga się tartych jabłek, ale sprawdziłam wersję leniwą: przepuścić jabłka (bez gniazd i ogonków) przez sokowirówkę i połączyć sok z suchą masą. Działa. W każdym razie:

bierzemy 1,5 kg startych jabłek
dodajemy 300 g surowej kaszy jaglanej
garść rodzynek
przyprawy - np. wanilię, cynamon, kardamon

jeśli jabłka były kwaśne, można dosłodzić

przekładamy do formy - albo foremek: na zdjęciu wersja z silikonowej formy do robienia lodów, przetestowałam też silikonowe papilotki do muffinek

(uwaga nr 1: jeśli forma jest metalowa, trzeba ją wyłożyć papierem do pieczenia)

pieczemy półtorej godziny w 180 stopniach

(uwaga nr 2: ciasto wyjmujemy z formy dopiero po całkowitym wystudzeniu)

I gotowe. Zwięzłe, wilgotne, owocowo słodkie.

Tyle wyszło z 1/3 trzeciej powyższych proporcji:



źródło



niedziela, 28 września 2014

Ciasto kolarskie

Skąd się biorą przepisy bezglutenowe? Różnie. Również z kuchni drużyny kolarskiej Saxo-Tinkoff. Hannah Grant proponuje na przykład ciasto owocowe. Może być morelami. Może z innymi dostępnymi.

Bez glutenu, bez mleka, bez nasyconych tłuszczów.

piec rozgrzewamy do 170 stopni

kroimy owoce: morele, nektarynki, albo co kto ma pod ręką - byle dojrzałe
siekamy orzechy: migdały albo inne

wbijamy do miski 4 jajka
roztrzepujemy

dolewamy 3/4 szklanki oliwy
mieszamy

dosypujemy:
2 szklanki mąki (np. pół na pół ryżowej i kukurydzianej)
3/4 szklanki cukru
mieszamy

dodajemy
łyżeczkę proszku do pieczenia (bg)
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki gumy ksantanowej (jeśli jest pod ręką - ja dodałam trochę gluta z siemienia lnianego)
przyprawy (na przykład: cynamon, wanilię, imibir, kardamon, gałkę muszkatołową - według gustu)
mieszamy

dodajemy połowę owoców
mieszamy

przekładamy do dwu foremek keksowych (albo jednej większej)
na wierzch wysypujemy owoce - i lekko je dociskamy, żeby zanurzyły się w cieście
to samo robimy z orzechami

pieczemy do skutku (w moim piecu około 30 - 40 minut)

I tyle. Rowerzystom: szerokości. I szybkości. Reszcie po prostu: smacznego.



PS Dla wzrokowców: instrukcja bezpośrednio z YouTube.

piątek, 16 maja 2014

Gryczane pierogi bezglutenowe

Ha! Pierogi! Nierozpadające!

Przepis mówi o gotowaniu, ja upiekłam.
Uniwersalne proporcje byłby takie:

2 części* mąki gryczanej (może być zmielona niepalona kasza)
1 część skrobi ziemniaczanej
1 część wrzątku
+ olej, kurkuma, sól

* części wg wagi (np. 200 g, 100 g, 100 ml -> to na ok. 12 pierogów)

Nadzienie według własnego uznania. Szpinak z cieciorą? Kapusta z grzybami? Tofu z ziemniakami? Ziemniaki z groszkiem? Soczewica? Jak to z każdymi pierogami: duża wolność. Tylko jedna uwaga: nadzienie trzeba przygotować wcześniej, bo pierogowe ciasto szybko wysycha i nie poczeka.

w misce mieszamy mąkę, skrobię, kurkumę i sól (po pół łyżeczki). 
dodajemy po trochu wrzątek (im gorętsza woda, tym lepiej - byle się nie poparzyć) i gnieciemy ciasto
dodajemy jeszcze oleju/oliwy (łyżkę)

i cóż tu więcej?
rozwałkowujemy ciasto podsypując mąką gryczaną
wycinamy kółka szklanką
i lepimy

jeśli gotujemy: wrzucamy delikatnie do wrzątku (tyle ile by zakryło dno) i wyjmujemy chwilę po wypłynięciu

jeśli pieczemy: wkładamy do piekarnika rozgrzanego do ok. 180 stopni

Te pierogi to dowód, że we wszystkim trzeba się wprawić. Uczę się sztuki lepienia. A kropki to od czarnuszki, którą dosypałam do ciasta. 


A, pieczenie ma jedną potencjalną wadę: podgrzewanie przez powtórne włożenie do pieca może za bardzo wysuszyć pierogi. Trochę pomaga wstawienie naczynia z wodą do piekarnika. Ale ogólnie: lepiej to uwzględnić.

Wygrzebane w Puszce.pl

poniedziałek, 12 maja 2014

Wegekleftiko

Kleftiko niby z jagnięciny, ale za dobre, żeby z tak smacznej i prostej potrawy ot, tak zrezygnować... Warzywa zapieczone z oliwą, winem, rozmarynem i oregano. W naczyniu z pokrywką, pod ciastem lub w pergaminie. Esencja smaku i zapachu.

Wersja bezmięsna może być wegetariańska lub wegańska.
Wegetariańska - jeśli użyje się sera koziego, robi się nagle bardzo jagnięca.
Wegańska ser pomija, ale wcale wiele nie traci...

Generalnie:

siekamy w kostkę:
ziemniaki (2)*
marchewkę (2)

fasolki szparagowej (czy tam cieciorki) nie siekamy
cebuliki, jeśli mała - też nie

wrzucamy warzywa do naczynia
dodajemy ze 4 posiekane ząbki czosnku
dolewamy: oliwę, wytrawne białe wino, sok z cytryny
dosypujemy sól, pieprz, rozmaryn i oregano
mieszamy

na wierzchu kładziemy plastry pomidora
i ewentualnie rozdrobniony ser kozi

całość trzeba opatulić
- albo naczynie przykryć pokrywką
- albo warstwą ciasta (mąka, woda, odrobina oliwy i octu, sól)
- albo ułożyć to wszystko na pergaminie i zawiązać sakiewki

niezależnie od metody - danie powinno spędzić w piecu (nagrzanym do 160-180 stopni) około godziny

* Ilości na porcję dla 2 osób.

niedziela, 11 maja 2014

Jeż cukniowy

Mało odkrywcze, ale wyględne.
Generalnie wszystko widać:

















plastry cukinii
plastry pomidora
oliwa
sól
przyprawy wedle uznania (suszone* albo świeże zioła)

i do pieca



* Jakiś czas temu trafiłam na "zioła dalmatyńskie". Zwykle wolę sama mieszać, ale ten skład jest zupełnie OK: oregano, bazylia, majeranek, rozmaryn, cząber, tymianek, szałwia.


niedziela, 23 marca 2014

Kalafiorowy las

To będzie trylogia: odzyskiwanie warzyw, do których dawno się zraziłam.
A przecież zdrowe. Lokalne. Nic nie zawiniły... (Gorzej z kucharzami.)



Na początek kalafior. Z nim akurat nie było aż tak źle, bo przynajmniej na surowo był zawsze jadalny. Z patelni (zwłaszcza z pędami bambusa i sosem sojowym) też działał. Gorzej z wersją gotowaną...

Za to pieczony kalafior... Mmmm....

Bierzemy stosowny kawałek kalafiora. 

Wersja 1: dzielimy na różyczki.
Wersja 2: dzielimy na niezbyt małe różyczki i kroimy w plastry.


W każdej z wersji kalafior pokrywamy delikatnie oliwą, solimy, pieprzymy, układamy na blasze.
Można dodać ziół: na przykład tymianku, bazylii, oregano - co komu pasuje.

I pieczemy w umiarkowanie nagrzanym piekarniku. Około kwadransa (ale lepiej po prostu obserwować stan kalafiora).

Warto :-)

PS W kolejnych odcinkach brukselka i brokuł.

środa, 18 września 2013

Ruskie placki

Ruski pieróg nie jest zły. Nadzienie ruskiego pieroga nie jest złe. Nawet jak jest przerobione na bezmleczne. Nawet jak nie wyląduje w pierogach.

ugotować ziemniaki
jeszcze ciepłe utłuc z tofu (pół na pół)
dodać soli, pieprzu
dodać podsmażonej cebuli
wymieszać

Do tej masy dosypałam trochę mąki ziemniaczanej. Wymieszałam. Przełożyłam na silikon.
Rozpłaszczenie papki do grubości ok. pół centymetra wymagało użycia mokrej łyżki.
Rozpłaszczyłam. Uformowałam jakiś czworokąt. I wpakowałam na ok. pół godziny do nagrzanego pieca.

Pod koniec pieczenia można obrócić do góry nogami i dosuszyć spód.

Czworokąt po ostudzeniu nadaje się do pokrojenia w małe czworokąty.

środa, 17 lipca 2013

Krakersiaki siemieniaki (z pieca)

Ni to placki, ni to krakersiki, ni to skórka z chleba...
Takie pogryzacze.
Dobre same albo z pastami (humus, bób z jaglanką itd.)

Bez glutenu, mleka, jajka.



włączamy piekarnik - docelowo potrzebujemy 180 stopni

piekarnik się nagrzewa, a my wrzucamy do miski 1/2 szklanki siemienia
zalewamy 1/2 szklanki wody
odstawiamy na 15 minut - aż się siemię zgluci

dodajemy:
- 1/2 szklanki mąki (jaglana, prosiana, co tam kto ma i może)
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 łyżkę oliwy
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (bezglutenowego na przykład)
- suszone zioła (rozmaryn, tymianek, oregano - co kto lubi)
- dowolne ziarenka (mak, sezam, słonecznik - co kto chce)
mieszamy

szykujemy coś, na czym będziemy piec (tzn. natłuszczamy blachę / silikon)

wyciapujemy masę na blachę
rozciągamy ją cienką warstwą (będzie na tyle lepka, że można mówić o rozciąganiu)
można jej nadać kształt mniej więcej prostokątny
można użyć np. rączki od łyżki i zrobić kratkę według której potem podzieli się krakersiaki

wkładamy do pieca na 15 minut
wyjmujemy na chwilę, odwracamy na drugą stronę (powinno pójść łatwo, tylko uwaga na gorące sprzęty!)
wkładamy na kolejne 15 minut (mniej więcej, pod koniec można włączyć "grill", żeby przypiec)


I to wszystko. Ostudzić. Konsumować.

Pomysł - blog Poor and Gluten Free.

niedziela, 24 lutego 2013

Bezglutenowy chleb na zakwasie

Zakwas wyszedł :)
Chleb wyszedł :)

Zakwas silny, prężny.
Chleb mięsisty, wilgotny.



To najpierw o zakwasie:

do słoika (albo glinianego naczynia) wsypać:
- ze 2-3 łyżeczki mąki*
- odrobinę soku z cytryny (pomaga, konieczne nie jest)
- ok 100 ml wody
wymieszać, przykryć ściereczką, odstawić w cieple


* Użyłam 1:1 mąki cieciorowej i ryżowej.
Ale można użyć np. połączenia m. gryczana / m. ryżowa. Jaglana i kukurydziana też do przetestowania.

Mąkę gryczaną zwykle mielę sama, wrzucając niepaloną kaszę gryczaną do młynka do kawy.

Ciąg dalszy procedury zakwasowej:

rano i wieczorem mieszamy
raz dziennie dodajemy 100 ml wody i trochę mąki
konsystencja ma być jak budyniu
3-4 dni powinny wystarczyć, żeby zakwas się ładnie ustabilizował


A teraz o samym chlebie.

Najpierw trzeba się upewnić, że mamy szklankę zakwasu + trochę na zostawienie na przyszły zaczyn.
Jeśli zakwasu jest mniej, trzeba go podkarmić wodą i mąką, żeby wystarczająco urósł.

mielimy 4 łyżki siemienia lnianego (ew. można użyć już zmielonego)
zalewamy 2 szklankami gorącej wody
mieszamy
odstawiamy do ostygnięcia
wtedy mieszamy blenderem

w misce mieszamy:
- szklankę mąki gryczanej
- szklankę mąki ryżowej
- ok. łyżeczkę soli
- ok. łyżeczkę mielonego kminku
- szklankę zakwasu
- 3-4 łyżki oleju
- siemię
- ewentualnie wybrane ziarna: dynia, słonecznik, sezam...

masę przekładamy do keksówki
chleb nie wyrośnie jakoś bardzo, więc nie trzeba zostawiać b. dużo miejsca
forma lepiej, żeby była natłuszczona i wysypana mąką

ostawić na 2-3 godziny w cieple

piec w nagrzanym piecu:
10 minut w 200 stopniach
35 minut w 190 stopniach

pod koniec można skropić wodą (skórka będzie bardziej chrupiąca)


Zakwas, który został, chowamy do lodówki.
Co jakiś czas karmimy.
Co jakiś czas pieczemy chleb ;)


czwartek, 17 maja 2012

Biscotti orzechowe, bezglutenowe

Kruche, niezbyt słodkie, niezbyt twarde.
A orzechowe - bardzo.

w misce mieszamy:
1/2 szklanki miodu (oryginalny przepis mówił o nektarze kokosowym)
2 jajka
łyżkę esencji waniliowej

i miksujemy, aż będą puszyste (ok. 5 minut)

w osobnej misce mieszamy:
3 szklanki mąki z orzechów (ja miałam z orzeszków ziemnych, przepis sugerował migdały)
1/4 łyżeczki soli
łyżeczkę sody


dodajemy suche do mokrego
mieszamy, aż się połączy

dodajemy:
1/2 szklanki wiórków z gorzkiej czekolady
1/2 szklanki suszonej żurawiny
1/2 szklanki grubo posiekanych orzechów (użyłam włoskich, w przepisie były pecany)


przekładamy masę do formy wyłożonej papierem do pieczenia
formujemy ją w prostokąt ok. 10 x 30 cm
pieczemy w 160 stopniach przez 25 minut

wyjmujemy z pieca
studzimy (ok 20 minut)
przekładamy na deskę, kroimy po skosie w centymetrowe pasy

układamy ponownie pokrojne biscotti na blasze wyłożonej papierem
pieczemy 15 minut (w tej samej temperaturze)
przekładamy na drugą stronei dopiekamy jeszcze przez 15 minut

kruche robią się po wystudzeniu

środa, 29 lutego 2012

Ciasto daktylowo-bananowe

Jeszcze jedno z angielskich ciast wg przepisu gospodyń z Upshire.
Bo to jest tak - w kościele św. Tomasza w Upshire gospodynie organizują "niedzielne herbatki".Pieką ciasta i inne słodkości. I przynoszą je do kościoła. A w nim rozstawione stoły, stoliki. Można usiąść, zjeść pyszności, popić herbatą. A dochód z tego idzie na cele dobroczynne. Tu można łypnąć na zdjęcia.

Ciasto jest proste w obsłudze.
Przyjemny kontrast miękkości daktylowej i struktury orzechów.
Kolor głęboki.

Tym razem zapis ręczny:

środa, 18 stycznia 2012

Baba ganoush (po jerozolimsku)

Nie było to oczywiście pierwsze podejscie do brzydkiej a pysznej pasy z pieczonego bakłażana. Ale wyjątkowo udane. Puszyste, lekkie, swieże.

Oto składniki - podaję za ładnym panem Yotamem Ottolenghi:
4 bakłażany (z jednego naprawdę wychodzi miseczka dla kotka)
2 ząbki czosnku
otarta skórka z 1 cytryny
2 łyżki soku z cytryny
75 ml oliwy
2 łyżki listków mięty
2 łyżki natki pietruszki
pieprz, sól

Do podania: nasiona granatu

Bakłażana (ponacinanego) najlepiej byłoby opalić nad ogniem (ognisko? kominek?). Albo zrobić coś możliwie najbliższego opalaniu (piec w opcji grillowej, patelnia grillowa, ale piec "normalny" też od biedy daje radę - choć na pewno dużo ze smaku się traci, nie ma tego uwędzenia, które przez skórkę przeszło by do miąższu).

Następnie bakłażana odstawiamy, żeby trochę ostygł.
Obieramy - skórka łatwo odchodzi.
Miąż drzemy w pasy.
Odsączamy na sitku (nawet godzinę).

W misce mieszamy cytrynę, oliwę, sól, pieprz, dodajemy bakłażana, mieszamy i znowu odstawiamy do przegryzienia pół godziny-godzinę, albo dłużej. Nie w lodówce, bo smak zamiast się wzmocnić, zniknie.

Przed podaniem dodajemy listki i granat.

Przyznam, że ja zdecydowałam się dodać łyżkę tahini (bo są dwie szkoły, z pastą lub bez).
I zblenderowałam to wszystko .

czwartek, 20 maja 2010

Niemiecki żytni razowiec

Trochę nabałaganiłam przy przygotowywaniu tego chleba... Nie dosłownie - po prostu przetrzymałam go trochę za długo. Przez to (dzięki temu?) wyszedł z mocną nutą zakwasową. Podejrzewam, że wersja "właściwa" jest łagodniejsza.



w żaroodpornym naczyniu wymieszać:
- 300g mąki żytniej razowej
- 100g mąki pszennej (jasnej - np. typ 550)
- 30g otrąb żytnich (miałam tylko pszenne, to takie dodałam)
- łyżeczkę soli
- szczyptę kminku
- ja dodałam jeszcze łyżkę zarodków pszennych

wstawić na kilka minut do pieca nagrzanego do 100 stopni



dodać 175g płynnego zakwasu
oraz 180 - 190ml letniej wody
wymieszać

wyjąć na blat i ugniatać ręcznie ok. 10 minut
(albo mikserem na wolnych obrotach, o połowę krócej)

przełożyć do miski
przykryć (folią)
odstawić do podwojenia objętości

--- 3 - 8 godzin ---

podusić kilka razy ciasto (żeby odgazować)
można teraz uformować bochenek
obsypać otrębami, włożyć do koszyka do wyrastania - wyłożonego ściereczką
(ja po prostu przełożyłam do formy, natłuszczonej i wysypanej otrębami)

odstawić do podwojenia objętości

--- 3 - 5 godzin ---

piekarnik nagrzać do 230 stopni, naparować
chleb przełożyć na gorącą blachę (lub kamień) - jeśli wyrastał w koszyku
lub wstawić formę do pieca

piec około 35 minut, do zbrązowienia skórki

studzić na kratce

Chleb z rodzaju trwałych.

czwartek, 13 maja 2010

Chleb (w 90%) żytni



Chleb z chrupiącą skórką i delikatnym, równym miąższem.

dzień 1 - popołudnie

wymieszać:
1 łyżeczkę żytniego zakwasu
1,5 łyżki mąki żytniej (użyłam chlebowej, 720 - przepis mówił: "razowej")
1 łyżkę wody

odstawić

--- 5 - 6 godzin ---

dzień 1 - wieczór

dodać:

45g mąki żytniej
35g wody

wymieszać, odstawić

--- noc, a tak naprawdę: od 15 do 24 godzin, w zależności od temperatury otoczenia ---

dzień 2

dodać:

122g mąki żytniej
122g wody

wymieszać, odstawić

--- 3 - 4 godziny ---

dodać:

240g mąki żytniej
60g mąki pszennej
190g wody
1 łyżeczkę soli

można też dodać (ja dodałam):

1/2 łyżeczki suszonych drożdży
1 łyżkę nasion kminku
1 łyżeczkę zarodków pszennych (dla lepszego wyrastania ciasta)

mieszać - mikserem albo łyżką, około 4 minut
(powinno w trakcie zrobić się nieco jaśniejsze,
zmienić trochę konsystencję)

odstawić w misce

--- 30 minut ---

przełożyć ciasto do formy
(wysmarowanej oliwą, wysypanej otrębami)
w miarę możliwości wygładzić górę



odstawić, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości

--- 2,5 godziny ---



piekarnik nagrzać do maksimum
naparować

chleb ewentualnie naciąć ostrym nożykiem po wierzchu

wstawić chleb do pieca
przez 10 minut piec w maksymalnie gorącym
po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 210 stopni C.
i piec jeszcze około 45 minut

wyjąć z pieca i z formy, studzić na kratce





Chleb z tych, co to szybko znikają :)
Przepis bazowy ze strony Małgorzaty Zielińskiej.

piątek, 26 marca 2010

Ziemniaki w żakietach ;)

Czyli "jacket potatoes". Proste, bardzo brytyjskie, bardzo pubowe.

najpierw trzeba znaleźć dorodne, kształtne ziemniaki
najlepiej z odmian "do pieczenia", albo uniwersalnych

umyć je dokładnie
ponakłuwać (np. widelcem), żeby nie popękały w piecu
nasmarować topionym masłem lub oliwą
zawinąć w srebrną folię
i wstawić do rozgrzanego pieca (180 - 200 st. C)

piec godzinę albo dłużej (zależy od wielkości ziemniaków)

gotowe wyjąć z pieca i z folii
naciąć na krzyż
w nacięcie włożyć kawałek masła
delikatnie posolić

i włożyć nadzienie według własnego uznania:
na przykład tuńczyka z puszki wymieszanego z majonezem i pieprzem (i ew. czerwoną cebulą)
albo fasolkę
albo tarty ser żółty (można jeszcze podpiec)
albo curry czy chili con carne, które zostały z obiadu
albo serek biały z czosnkiem i szczypiorkiem
albo jeszcze coś innego
albo można nic nie dodawać, zwłaszcza jeśli trafiły się naprawdę smaczne ziemniaki

a do tego jakieś liście, małe pomidorki...

środa, 17 marca 2010

Zielone ciasto z awokado

Czy ktoś widział zielone ciasto? Bez sztucznych barwników?
Ja już tak. Podobne jest do biszkopta. Zielone.
Dziś jest Świętego Patryka. Irlandia, zielona wyspa, zielone ciasto...


rozgrzać piekarnik (180 st. C)

w misce zmieszać:
225 g mąki pszennej
30 g mąki kukurydzianej
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody

w drugiej misce utrzeć na puszystą masę
100 g masła i 160 g cukru

dodać rozgnieciony widelcem miąższ z 1 dojrzałego awokado
jedno jajko
drugie jajko
połowę sypkiego
100 ml maślanki
drugą połowę sypkiego
(każdy kolejny składnik należy dodawać, kiedy poprzednie są połączone)

przełożyć do formy - natłuszczonej i wysypanej bułką tartą
wstawić do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 170 st. C
piec przez 35-45 minut

(awokado nie ściemnieje, jeśli nie będzie musiało czekać obrane)

piątek, 12 marca 2010

Rybne krokieciki

Gdzieś pomiędzy kotletem, krokietem i fish cake.

utłuc 400g ugotowanych ziemniaków

dodać:
puszkę tuńczyka (jeśli w oleju, to można razem z nim, jeśli nie, przydadzą się jeszcze 2 łyżki oliwy)
drobno posiekana cebula/por/ze dwie dymki (do wyboru)
1 jajko
sok z połowy cytryny
sól, pieprz, posiekane zioła według uznania (pietruszki, bazylie, tymianki, szałwie - co komu pasuje)
można dodać łyżkę kaparów

wymieszać dokładnie
z masy ulepić kotleciki (mi wyszło 8 niewielkich)

można obtoczyć w mące i usmażyć
można przełożyć do żaroodpornego naczynia i upiec
jest jeszcze opcja podsmażyć, odsączyć z tłuszczu, podlać wywarem rybnym i poddusić - ale nie próbowałam

wybrałam drugą wersję, pieczenie trwa dłużej, ale danie jest lżejsze

wtorek, 9 marca 2010

Białe imbirki

Znalazłam na wysokiej kuchennej półce reprint starej książki...
Mrs Beeton's book of Household Management (pierwsze wydanie 1890)



A jak znalazłam, to zaczęło mnie kusić, żeby coś "po staremu" przyrządzić.
Na pierwszą podróż w czasie wybrałam prościutkie jasne ciasteczka imbirowe.



Podaję proporcje zmniejszone o połowę, z takich robiłam.
Pokraczne ilości niech nie dziwią, to tłumaczenie z uncji, funtów i kwart.


utrzeć 225g mąki i 115g masła
(da się prosto, grzbietem łyżki)

dodać 115g cukru
a następnie:
pokrojoną skórkę z 1 cytryny
gałkę muszkatołową (przepis sugerowałby startą połowę gałki - ja sypnęłam po prostu hojnie)
suszony imbir (wg przepisu byłoby aż 14g, dałam mniej, ale też bez szczędzenia)

wymieszać starannie

w garnuszku lekko podgrzać 70ml mleka
rozpuścić w nim ćwierć łyżeczki sody

wlać mleko do "suchego"
zamieszać
zagnieść ciasto (troszkę więcej mleka można dolać, ale bardzo uważnie, żeby nie przesadzić)
rozwałkować
wyciąć ciastka (np. odwróconą szklanką)

przełożyć na blachę
piec 15 - 20 minut
ja "średnio nagrzany piec" przetłumaczyłam na 180 st. C