po filiżance
wody, sułtanek, rodzynek, cukru
łyżeczkę proszku do pieczenia
30 g masła
gotować w garnuszku
przez 15 minut
ostudzić
dodać 2 jajka
i filiżankę mąki ze szczyptą sody
wymieszać
przełożyć do formy keksowej
piec godzinę w 180 st. C
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Ciasto rodzynkowo-karmelowe (gospodyń z Upshire)
Rosół wołowo-drobiowy
zagotować 4 litry wody, dodać
1/3 łyżeczki tymianku
szczyptę kurkumy
1/3 łyżeczki kminku
½ kg wołowiny/cielęciny z kością
gotować 1 ½ godziny
dodać
4 – 5 średnich marchewek
dużą pietruszkę (rozkrojoną)
2 duże cebule
(lub por i kawałek selera)
3 pokrojone ząbki czosnku
½ łyżeczki imbiru
pieprz cayenne na czubku noża
sól
½ kurczaka
szczyptę bazylii
pęczek zielonej pietruszki
kilka liści selera i kopru
związane w pęczek
gotować ok godziny
wyjąć mięso i jarzyny
uzupełnić zupę wrzątkiem
dodać szczyptę majeranku
szczyptę kminku
pieprzu do smaku
ewentualnie sól
podawać z makaronem / lanymi kluskami / ziemniakami / kaszą kuskus / kaszą kukurydzianą
bardziej rozgrzewa bez kurczaka, na samej wołowinie / cielęcinie / baraninie
Ciasto bananowe (gospodyń z Upshire)
Zupa z dhal z mlekiem kokosowym
to wariacja na temat pasty dhal
łagodna, słodka, podszyta smakowitością przypraw
przez noc
namoczyć czerwoną soczewicę
umyć pod bieżącą wodą
rozgrzać patelnię
położyć topione masło
wrzucić soczewicę
mieszać drewnianą łopatką
- aż zblednie
dolać wrzącej wody
długo gotować i odparowywać
wodę w miarę potrzeby uzupełniać
na małej patelni
rozgrzać topione masło
dodać nasiona kolendry i kuminu
kiedy zaczną skakać
dosypać na krótko kurkumy
do przypraw dodać
łyżkę pasty soczewicowej
wymieszać
razem dodać do pasty
dodać sól i pieprz
dolać mleka kokosowego z puszki
zagotować
dosypać świeżej kolendry
piątek, 20 czerwca 2008
Zwyczajne buraki, ziemniaki
Po co latać wysoko, gdy można tak zwyczajnie...*
Ugotować młode ziemniaki.
Ugotować młode buraki.
W łupkach, tylko dobrze wymyte.
Ugotowane rozkroić.
Na ziemniaki położyć masło.
Buraki polać octem winnym (ocet winny można wcześniej podgrzać z cukrem - i herbatą...).
Zabrać ze sobą. Na prowiant. Zjeść na łące, przy stajni.
*
Po co latać wysoko
to trzeba tak zwyczajnie
wykąpać konie a potem
zaprowadzić do stajni
spod kopyt kurzu kłęby
jak przyziemne obłoki
przyćmią błyszczące boki
mokre zady mokre kłęby
na drodze pod drzewami
ten fresk się porozwiesza
jak na bułanej mozaice
Na Sycylii w Piazza Armerina
Iwaszkiewicz
czwartek, 19 czerwca 2008
Ciasto rabarbarowe i świeżość spojrzenia
Spojrzeć na świeżo na banalne sprawy? Najlepiej cudzym okiem. Gościa oprowadzić po swoim mieście, kuchennego laika poinstruować, jak się piecze ciasto...
Bierzesz badyle rabarbarowe (przepis mówi, że 250 g... ale jest też opcja "na oko"), myjesz, jak są młode, to tylko kroisz w kawałki (ok 1 cm), jak stare, to najpierw z nich łykowatą skórkę zdzierasz (jak się na końcu podważy nożem, to łatwo schodzi).
Mieszasz w misce 250 g mąki (ja daję mniej więcej 2/3 pszennej i 1/3 ziemniaczanej, ale z samą pszenną powinno być ok) i 2 łyżeczki proszku do pieczenia. Można jeszcze dodać startą skórkę z cytryny.
250 g masła miksujesz z 250 g cukru.
Do tej masy wmiksowujesz po jednym 4 jajka.
Wsypujesz suche do mokrego i jeszcze chwilę miksujesz.
Formę do ciasta (prawie każda się nada, ale standard to okrągła o średnicy 26-28 cm) smarujesz kawałkiem masła, wysypujesz tartą bułką (wsypujesz trochę na dno, potrząsasz formą, co się przyklei, co lata, nie jest potrzebne).
Wlewasz ciasto, posypujesz rabarbarem.
Pieczesz koło 45 minut w 180 stopniach (dobrze jest cienkim drewnianym patyczkiem sprawdzić, czy już suche w środku - jak patyczek wychodzi wilgotny i oblepiony, to trzeba dać ciastu jeszcze trochę czasu).
Ostudzone można posypać cukrem pudrem (posypuje się przez sitko).
Piekłam ostatnio takiego rabarbarowca. Mmmmmm... Lato, miękkość, pogoda, odrobina rześkości... I takie to łatwe. Laik też sobie poradzi. Na pewno.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Prosto i na czasie
Bo czemuż iść pod prąd?
Czemu komplikować?
Korzystam. Włączam się.
W święta kiszenia ogórków.
Małosolne... Mmmmmmm...
Do słoika wędrują:
> ogórki z uciętymi końcami
> czosnek (kilka ząbków)
> liście chrzanu, dębu, winorośli
> koper
> gorczyca
Na to przegotowana woda z solą.
I jak zwykle - czas. Tym razem pod spodeczkiem, obciążonym, żeby niesforne zielone ludki nie wędrowały. Na szczęście b a r d z o długo czekać nie trzeba.