Zastrzeżenie - to nie blog kuchenno parapoetycki. To tylko zapiski z moich prób kuchennych. Próba, essai, esej? Tylko przyziemniej. Raz bardziej, raz mniej. Czas płynie, mijają pory roku, a u mnie w kuchni walczy potrzeba trzymania się tego, co sprawdzone z wolą eksploracji.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Ogórki małosolne

Bo pora, bo miejsce, bo przyszła ochota...
Na ogórki małosolne.




ogórki umyć dokładnie, odciąć końcówki

do kamionki/kamionek/słoika ewentualnie włożyć:
liść dębu, liść wiśni, liść winorośli
na to ogórki (ściśle)
z kilkoma pokrojonymi ząbkami czosnku
pokrojonym korzeniem chrzanu
baldachami kopru
na wierzch jeszcze raz:
liść dębu, liść wiśni, liść winorośli

w garnku zagotować wodę z solą (na litr wody, dwie łyżki soli), ziarnami kolendry i pieprzu
zdjąć z ognia, żeby odrobinę przestygła
i zalać ogórki (tak, żeby je przykryć)

Zalanie takim niemal wrzątkiem pozwala zachować kruchość ogórków.

na wierzch położyć talerzyk
przygnieść czymś ciężkim (kamień, słoik z wodą)

i poczekać kilka dni
ile - to zależy
od ogórkowego gustu



wtorek, 18 sierpnia 2009

Ogórek, pomidor, awokado

Sałatka szybka, pożywna, łagodna i rześka.

ogórek obrać i pokroić na ćwierć-plasterki
pomidora pokroić na niewielkie kawałki
awokado rozkroić, usunąć pestkę, pokroić miąższ w kosteczki
wszystko włożyć do miski
wycisnąć na to sok z ćwierć cytryny
polać kilkoma łyżkami oliwy
posolić i popieprzyć do smaku
wymieszać



Zjeść - i dalej w drogę.

piątek, 14 sierpnia 2009

Do naleśnika owoc włóż



1-2-3 i gotowe naleśniki
co do nich włożyć? może podduszone owoce?


kilka dojrzałych moreli, kilka śliwek
przekrawać na pół, wyjmować pestki, kroić w półplasterki
wrzucić na patelnię
ogrzewać
dodać odrobinkę soli
łyżkę ciemnego cukru (albo więcej)
szczyptę pieprzu
trochę soku z cytryny
kilka pokrojonych listków melisy i mięty
poddusić

zdjąć z ognia
lekko przestudzone nakładać na naleśniki
zwijać/składać

podawać
można ze śmietanką, posłodzoną
wnętrze naleśnika lekko słodkie, rześkie
w sam raz na letni podwieczorek

tylko... szkoda, że tyle koloru zostaje schowane!


środa, 29 lipca 2009

Kotleciki fasolowe

Warzywne kotleciki, w stylu mieszanym ;) Ponoć do pakory nieco podobne. Bez mięsa, jajek, mąki. Z innymi rzeczami. Dobrymi...

otworzyć puszkę czerwonej fasoli
płyn odlać, fasolę rozgnieść widelcem (albo użyć blendera)

posiekaną w drobną kostkę cebulę
oraz mniej więcej 4 posiekane ząbki czosnku
podsmażyć na oliwie (lub innym oleju)

dodać większe kilka drobno posiekanych pieczarek

kiedy zmiękną, zdjąć z ognia
dodać paćkę fasolową
miąższ ze 2 - 3 kromek chleba tostowego (albo podobnego)
łyżeczkę przyprawy do chilli con carne
pół łyżeczki kurkumy
pieprz, sól

wymieszać dokładnie
kiedy masa ostygnie uformować kotleciki
wedle uznania - mniejsze lub większe (większe można wykorzystać jako wkład do burgerów)
i usmażyć z obu stron na patelni z niewielką ilością tłuszczu
(albo i bez, można kotleciki przed smażeniem lekko posmarować oliwą)



można je przed samym podaniem ogrzać w piecu



Być może nadawałyby się na grill, choć trzeba by sprawdzić, czy są wystarczająco zwięzłe, żeby przetrwać pieczenie bezpośrednio na kracie. Jeśli nie, zawsze można na tacce.

Pasują do nich jogurt, pomidory, sałata, papryka, ogórki... Wszelka świeżyzna.

piątek, 24 lipca 2009

Kichari z zielonego mung

Danie z tych domowo-zdrowych. Coś jak rosół. Nie do popisywania się. Ma przywracać równowagę, dawać siłę i zdrowie. Pochodzi z Indii.

2 filiżanki zielonej fasolki mung namoczyć (6 - 12 godzin), wypłukać, odcedzić

duży garnek postawić na ogniu
wsypać łyżkę ziaren kuminu - ogrzać, zrumienić, ale nie spalić

dodać 3 łyżki topionego masła, rozpuścić
wsypać po łyżce kurkumy, kolendry, łyżeczkę pieprzu
mieszając, smażyć przez około minuty
dorzucić 1 posiekaną cebulę i 4 ząbki czosnku
smażyć, aż zaczną pachnieć (ok 3 - 5 minut)

wlać 10 filiżanek wody
wrzucić namoczony mung
doprowadzić do wrzenia
zmniejszyć ogień, przykryć pokrywką
i gotować - długo...
po godzinie dodać jakieś "liście" - na przykład szpinak (niecałe pół kilo)

osobno ugotować ryż
2 filiżanki ryżu opłukać, zalać 5 filiżankami wody
posolić, posypać czerwonym chilli
zagotować i gotować przez 7 minut
potem przykryć szczelnie pokrywką, wyłączyć ogień i zostawić na 20 minut
ryż się dogotuje w parze

kiedy mung już jest miękki, dodać do zielonej paćki ryż
dosolić / dolać sosu sojowego

podawać najlepiej z jogurtem i świeżą kolendrą



(nadmiary można zamrozić)

poniedziałek, 20 lipca 2009

Przydymione śliwki w occie

Trzy dni szykowania (choć najbardziej pracochłonne to odpestkowanie, reszta niezbyt absorbująca), trzy tygodnie czekania. Śliwki są dymno-słodko-kwaśne. Dobre jako towarzystwo do dań głównych, jako świąteczne (lub nie) uzupełnienie.

dzień 1.

umyć i pozbawić pestek 1½ kg twardych węgierek, włożyć do szklanej miski
2 torebki herbaty Lapsang Souchong zaparzyć w szklance wody, po 5 minutach odcedzić, przelać do garnka
dodać 400g cukru i szklankę octu 10%
doprowadzić do wrzenia, mieszać
zdjąć z ognia, ostudzić

zimnym płynem zalać śliwki
miskę przykryć, odstawić na 24 h w chłodne miejsce

dzień 2.

przecedzić śliwki na sicie
płyn przelać do garnka, doprowadzić do wrzenia, po 10 minutach zalać nim śliwki
miskę przykryć, odstawić na 24 h w chłodne miejsce

dzień 3.

odcedzić śliwki na sicie, przełożyć do sterylnych słoików, zalać wrzącą zalewą, zakręcić
słoiki odstawić do góry nogami aż do wystygnięcia

odstawić na 2 – 3 tygodnie

W tym roku jeszcze nie robiłam. Czekam na śliwki.

czwartek, 16 lipca 2009

Konfitura z agrestu



Agrest... Wspomnienie dzieciństwa.
Agrestowe krzaki (dziś za oknem tylko jeden, za to żywotny).
Agrestowy dżem (dziś nie do kupienia).




A teraz do rzeczy, czyli o przemianach agrestu w konfiturę. Jedno zastrzeżenie - podam ilości "standardowe", sama robiłam z dużo mniejszych (bo ten krzak, to choć żywotny, to tylko jeden).

agrest (1 kg) zebrać (kupić?), umyć, osuszyć



zagotować szklankę wody z kilogramem cukru
zdjąć z ognia, włożyć agrest, zostawić na kilka godzin



po tym nasączaniu przejść do ponownego podgrzewania
niemal doprowadzić do wrzenia, zdjąć z ognia, zostawić w chłodnym miejscu na noc

następnego dnia powoli ogrzewać - prawie do zagotowania
i na malutkim ogniu podgrzewać przez kilka godzin, aż owoce staną się szkliste
usuwać szumowiny

gorącą konfiturę przekłada się do wygotowanych i osuszonych słoików (albo słoika ;)) i od razu zamyka (suchymi zakrętkami)