Zastrzeżenie - to nie blog kuchenno parapoetycki. To tylko zapiski z moich prób kuchennych. Próba, essai, esej? Tylko przyziemniej. Raz bardziej, raz mniej. Czas płynie, mijają pory roku, a u mnie w kuchni walczy potrzeba trzymania się tego, co sprawdzone z wolą eksploracji.

czwartek, 19 stycznia 2012

Kiwi z bazylią

Przeglądałam ostatnio przepisy na różne karnawałowe drinki.
I jeden mnie zainspirował do zrobienia wersji bezalkoholowej.
Zielony, rześki...

obrane kiwi
sok z limonki/cytryny
trochę cukru
kilka listków bazylii
tonik

- potraktowane blenderem.

środa, 18 stycznia 2012

Sałata z patelni

Przyznam, nie przyszłoby mi to do głowy.
Ale podpowiedział to chiński lekarz jako sposób na sałatę zimową porą.

Podgrzać oliwę (solidnie, choć nie można przesadzić).
Wrzucić pokrojony ząbek czosnku i z grubsza pokrojoną sałatę. Posolić.
Podsmażyć krótko, mieszając.

I tyle. Koloru nie traci, formy nie traci. Lekko mięknie. Zielone a nie "wychładza".

Baba ganoush (po jerozolimsku)

Nie było to oczywiście pierwsze podejscie do brzydkiej a pysznej pasy z pieczonego bakłażana. Ale wyjątkowo udane. Puszyste, lekkie, swieże.

Oto składniki - podaję za ładnym panem Yotamem Ottolenghi:
4 bakłażany (z jednego naprawdę wychodzi miseczka dla kotka)
2 ząbki czosnku
otarta skórka z 1 cytryny
2 łyżki soku z cytryny
75 ml oliwy
2 łyżki listków mięty
2 łyżki natki pietruszki
pieprz, sól

Do podania: nasiona granatu

Bakłażana (ponacinanego) najlepiej byłoby opalić nad ogniem (ognisko? kominek?). Albo zrobić coś możliwie najbliższego opalaniu (piec w opcji grillowej, patelnia grillowa, ale piec "normalny" też od biedy daje radę - choć na pewno dużo ze smaku się traci, nie ma tego uwędzenia, które przez skórkę przeszło by do miąższu).

Następnie bakłażana odstawiamy, żeby trochę ostygł.
Obieramy - skórka łatwo odchodzi.
Miąż drzemy w pasy.
Odsączamy na sitku (nawet godzinę).

W misce mieszamy cytrynę, oliwę, sól, pieprz, dodajemy bakłażana, mieszamy i znowu odstawiamy do przegryzienia pół godziny-godzinę, albo dłużej. Nie w lodówce, bo smak zamiast się wzmocnić, zniknie.

Przed podaniem dodajemy listki i granat.

Przyznam, że ja zdecydowałam się dodać łyżkę tahini (bo są dwie szkoły, z pastą lub bez).
I zblenderowałam to wszystko .

czwartek, 18 listopada 2010

Słodka enegia

Mus niezbyt urodziwy, ale słodki i dający energię.



łyżkę (lub dwie) nasion siemienia lnianego moczymy ok. pół godziny w 1/4 szklance wody

tak samo moczymy jedną (lub dwie) suszone figi

figi kroimy z grubsza
i blenderem miksujemy banana, siemię i figi
ewentualnie można dodać jeszcze trochę wody

Jemy zaraz po przygotowaniu, banan nie lubi czekać.

sobota, 22 maja 2010

Zielone picie: sałata, banan, pomarańcza

Znowu jest ciepło, więc podrzucam kolejny zielony napój z blendera.

w wysokim naczyniu zmiksować:
1 pomarańczę - obraną (dobrze, jeśli się więcej białej skórki zetnie), pokrojoną na kilka kawałków
1 banana - obranego ze skóry i pokawałkowanego
sporą garść liści sałaty
wodę

Dobrze jest pomarańczę wrzucić na początku, jak puści sok, będzie łatwiej miksować dalej, bez konieczności dodawania dużej ilości wody (choć to kwestia gustu).

Z tych proporcji wychodzą mniej więcej dwie duże szklanki gęstego soku.


piątek, 21 maja 2010

Zupa krem z białych szparagów

Z tą zupą jest całkiem dużo zachodu. Ale... Trwa sezon szparagowy, żal byłoby nie uczcić go chociaż raz nie uczcić czymś tak jedwabistym, delikatnym, pełnym smaku... Zwłaszcza, że zupa jest pracochłonna, ale łatwa.



zachód pierwszy:

przygotować wywar z warzyw (albo drobiowy)
czyli gotować wystarczająco długo włoszczyznę (nie tę młodą)

zachód drugi:

szparagom uciąć twarde końce
obrać z łykowatej skórki
(warto to zrobić dokładnie, żeby uniknąć włókien w zupie)

jedną cebulę przekroić na pół
dwa ziemniaki pokroić w kawałki

zachód trzeci:

warzywa przełożyć do garnka
zalać wodą
doprowadzić do wrzenia
dodać pół łyżeczki soli
gotować przez 5 minut

zachód czwarty:

warzywa odcedzić, odsączyć
wodę z gotowania zagotować

zachód piąty:

na patelni rozgrzać łyżkę masła
poddusić na nim warzywa
(około 5 - 10 minut)

zachód szósty:

połączyć pół litra wywaru z warzyw i pół litra z gotowania szparagów, kartofla i cebuli
dorzucić podduszone warzywa
gotować 20 - 30 minut
(docelowo warzywa powinny być miękkie, ale nie rozpadające się)

zachód siódmy:

szparagom odciąć łebki i zachować do podania (etap niekonieczny)
zupę zmiksować

zachód ósmy:

na patelni rozpuścić łyżkę masła
zrumienić na niej (przez minutę) łyżkę mąki
do zasmażki dodać kilka łyżek zupy
miks przelać z powrotem do zupy
gotować około 5 minut, do zgęstnienia

zachód dziewiąty:

zdjąć z ognia
dodać 50ml śmietanki z żółtkiem jajka (ja jajka nie dodałam)
wymieszać

zachód dziesiąty:

podawać
można z wędzonym łososiem i łebkami szparagów
można z groszkiem ptysiowym

Koniec zachodu. Teraz przyjemność.
Przepis ze strony White Plate.

czwartek, 20 maja 2010

Niemiecki żytni razowiec

Trochę nabałaganiłam przy przygotowywaniu tego chleba... Nie dosłownie - po prostu przetrzymałam go trochę za długo. Przez to (dzięki temu?) wyszedł z mocną nutą zakwasową. Podejrzewam, że wersja "właściwa" jest łagodniejsza.



w żaroodpornym naczyniu wymieszać:
- 300g mąki żytniej razowej
- 100g mąki pszennej (jasnej - np. typ 550)
- 30g otrąb żytnich (miałam tylko pszenne, to takie dodałam)
- łyżeczkę soli
- szczyptę kminku
- ja dodałam jeszcze łyżkę zarodków pszennych

wstawić na kilka minut do pieca nagrzanego do 100 stopni



dodać 175g płynnego zakwasu
oraz 180 - 190ml letniej wody
wymieszać

wyjąć na blat i ugniatać ręcznie ok. 10 minut
(albo mikserem na wolnych obrotach, o połowę krócej)

przełożyć do miski
przykryć (folią)
odstawić do podwojenia objętości

--- 3 - 8 godzin ---

podusić kilka razy ciasto (żeby odgazować)
można teraz uformować bochenek
obsypać otrębami, włożyć do koszyka do wyrastania - wyłożonego ściereczką
(ja po prostu przełożyłam do formy, natłuszczonej i wysypanej otrębami)

odstawić do podwojenia objętości

--- 3 - 5 godzin ---

piekarnik nagrzać do 230 stopni, naparować
chleb przełożyć na gorącą blachę (lub kamień) - jeśli wyrastał w koszyku
lub wstawić formę do pieca

piec około 35 minut, do zbrązowienia skórki

studzić na kratce

Chleb z rodzaju trwałych.